Tuesday, November 26, 2013

The parrot's story.

There once was a parrot that lived in a small cage up on a big green tree.
Everyday she would hear other birds singing songs, or see them flying high in the sky. But she didn't know how to sing. When she opened her mouth she would only squawk. Flying came to her only in her dreams. I do not think she even realised she was a bird.
The parrot's cage was small, and she did not know what to do, so she kept nodding her head over and over again and everybody around was happy to see such a polite and obedient parrot. One day a storm came and the cage fell down and broke. The parrot thought that she was badly hurt as she felt strange pain on the sides of her body. She looked at herself and for the first time saw her green wings. The cage she lived in was so small that she could never spread them before.
And now the parrot wants to learn how to fly...

Saturday, March 24, 2012

Krolowa abhinayi - Balasaraswati

Pisalam juz kiedys o Rukmini Devi Arundale, bez ktorej Bharatanatyam nie byloby dzis tak znanym, nie tylko w Indiach, ale i na calaym swiecie stylem tanecznym.
Dzis pora napisac o innej wielkiej tancerce Bharatanatyam, ktora zyla w XX wieku.

















T. Balasaraswati zdjecie z www.balasaraswati.com

T. Balasaraswati (1918 - 1984)(T, to skrot od Tanjore - miejscowosci, z ktorej sie wywodzila) to chyba najbardziej znana devadasi (tancerka swiatynna) dwudziestego wieku, ktora swoja sztuka walczyla przeciwko stygmie obscenicznosci, z ktora utorzsamiano taniec i tancerki w pierwszej polowie dwudziestego wieku.

Devadasi uwazane byly za swiatynne prostytutki, a ich taniec byl wedlug opini publicznej pelen wulgarnych gestow, ruchow boider itd. Nie nalezy jednak zapominac, ze Devadasi tanczace w swiatyniach byly najczesciej poslubiane prze boga rezydujacego w danej swiatyni, a co za tym idzie tanczyly dla przyjemnosci wlasnego malzonka - boga, co powinno zmienic nieco nasze spojrzenie na taniec przez nie wykonywany.



Mloda Balasaraswati, zdjecie z www.nartaki.com

Balasaraswati, pochodzaca ze slynnej rodziny Devadasich, w ktorej narodzilo sie wielu znanych muzykow, zaczela nauke tanca pod okiem slynnego Guru K. Kandappan Pillai gdy miala zaledwie 4 lata. Jej pierwszy wystep publiczny odbyl sie w 1925 roku gdy miala 8 lat i nie zaprzestala tanczyc az do swojej smierci w 1984 roku.


Jesli o Rukmini Devi mozna powiedziec , ze zrewolucjonizowala taniec Bharatanatyam o tyle Balasaraswati starala sie kontynuowac tradycje w ktorej zostala wychowana.
Ciekawie jest spojrzec na to jak bardzo dwie najwieksze divy bharatanatyam roznily w swoim podejsciu do tanca:
Rukmini Devi starala sie usystematyzowac strukture tanca na wzor baletu, podzczas gdy Bala po prostu tanczyla;
Rukmini Devi wierzyla, ze przez zastapienie srngara (milosci erotycznej) przez bhakti (uwielbienie dla boga) uda sie przywrocic tancu i tancerkom wysoka pozycje spoleczna, Bala uwazala, ze to wlasnie srngara jest najwazniejsza w tancu.
Rukmimi Devi starala sie dostosowac taniec do potrzeb scenicznych - eksperymentowala z nowymi wzorami kostiumow, dekoracji scenicznej itd, a Balasaraswati znana byla z tego, ze wychodzac na scene w zawiazanym zwyklym sari niespodziwanie przeistaczala sie w "krolowa abhinayi".

Balasaraswati znana byla ze swojej abhinayi - ekspresyjnej mimiki twarzy i lekkich, zwiewnych gestow rak, ktorymi po mistrzowsku potrafila opowiedziec wszelkie historie.

Ponizej flim dkumentalny o Balasaraswati autorstwa Satyajit Raya. Ci, ktorzy slyszeli juz kiedys o Bali wiedza zapewne, ze jest ona czesto utozsamiana z przepiekna taneczna interpretacja pewnego pieknego utworu muzycznego - Krshna Nee Begane Baro. Ponizszy film dokumentalny zawiera fragment w ktorym Bala tanczy ten wlasnie utwor na brzegu oceanu.
milego ogladania.


Friday, July 15, 2011

Zamach urzedniczy na Indian Coffee House w Delhi

Przedwczoraj byly znow zamachy bombowe w Bombaju. W trzech zamachach bombowych zginelo kilkanascie osob, a ponad sto zostalo rannych. Nie bede wdawac sie w szczcegoly. Jak juz pewnie mowilam kilka razy - Terroryzm to akt tchorzostwa... Akt tchorzostwa gdzie sprawca smierci wielu niewinnych przypadkowych osob chowa sie gdzies daleko od miejsca swojej zbrodni. Terrorysta nie ma ani religii, ani ojczyzny. Nie ma nic...
Dzien po zamachach w bombaju otworzylam, a raczej kliknelam w gazete Hindustan Times i przeczytalam, ze moj ukochany Indian Coffee House w Delhi przy Baba Kharak Singh Maarg ma zostac zamkniety z koncem tego miesiaca....... NIE!!!!!! SZCZERZE PROTESTUJE!!!!!!!!!
Indian Coffee House nie moze zniknac z mapy Delhi! Jest to miejsce zbyt nostalgiczne, zbyt historyczne, zbyt proste, zbyt oryginalne aby moglo zniknac po to tylko, zeby w jego miejscu mozna bylo otworzyc kolejnego McDonaldsa, KFC, czy inny koncernowy przybytek.
Indian Coffee House to miejsce wspomnien tysiecy osob... To miejsce gdzie kawe pijal Jawaharlal Nehru, Indira Gandhi... To tu rozgrywa sie akcja sztuki Coffee House Me Intezar opowiadajacej o przemianach politycznych mlodych Indii. To tu przesiadywali bohaterowie Andhere Bandh Kamre - powiesci autorstwa Mohana Rakesha, pisarza ktory sam czesto dyskutowal na tarasie Coffee House.
Indian Coffee House to miejsce gdzie dobra kawa kosztuje kolo 10 rupii. Masala dosa 23 rupie - nigdzie indziej w poblizu CP nie znajdziecie tak dobrego taniego jedzenia. To jest tez niestety powod dla ktorego Coffee House ma byc zamkniety - brakuje pieniedzy na zaplacenie czynszu. Plany zamkniecia Coffee House byly juz wczesniej, ale na szczescie w 2009 roku milosnicy tej oazy w sercu Delhi wywalczyli, ze dalej bedzie on funkcjonowal.
Coffee House to miejsce stalych bywalcow. Pana Sikha, ktory codziennie przesiaduje przy jednym ze stolikow. Pana dziennikarza, ktory wpada tu codziennie na popoludniowa kawe. Zawsze nosi w kieszeni swojej koszuli 7 dlugopisow. Zawsze fascynowala mnie ta magiczna liczba.
Coffee House to miejsce wielu cudownych wspomnien... To tu kiedys powiedziano mi pierwszy raz w zyciu, ze mam piekne oczy. To tu spedzilam cudowne godziny z przyjaciolmi dyskutujac o polityce, sztuce i zyciu.

Nie wyobrazam sobie Delhi bez Coffee House... to tak jak Warszawa pozbawiona barow mlecznych, w ktorych wiele lat temu nad nalesnikami z serem spedzalam niezpomniane chwile z M. Teraz w miejscu Baru Szwajcarskiego jest Subway.... Smutno mi...

Smutno mi, ze swiat sie zmienia i coraz wiecej ukochanych przez mnie miejsc odchodzi w niepamiec....
Smutno mi, ze zamykaja Coffee House... Po glowi chodzi mi nawet szalenczy plan zorganizowania akcji protestacyjnej. Smutno mi bedzie bez Coffee House... Tak samo jak bardzo brakuje mi malenkich glinianych kubkow, w ktorych kiedys podawano w pociagach herbate...

Link do fotoreportazu o Indian Coffee House na BBC news

Wednesday, June 22, 2011

Irom Sharmila, Sabitri Heisnam i inni mniej znani protestujacy

Ostatnio zapanowala w Indaich moda na strajki glodowe. Moda ta nie jest nowa, bo w kulturze indyjskiej motyw zaglodzenia sie na smierc wystepuje w dzinizmie jako santhara. Strajk glodowy jako metoda protestu przeciwko sytuacji spoleczno-politycznej w Indaich byl tez stosowany przez Mahatme Gandhiego.
W ciagu ostatnich kilku miesiecy w Indiach odbyly sie dwa glosno omaiwane strajki glodowe - jeden, o ktorym juz pisalam, to strajk glodowy zapoczatkowany przez Anna Hazare, drugi to glodowka Baby Ramdeva.
Jesli chodzi o glodowke Anna Hazare, to polaczyla ona cale Indie w walce przeciwko korupcji, natomiast glodowka Baby Ramdeva, ktory popieral ta sama sprawe, zakonczyla sie interwencja policji, ucieczka samego Ramdeva w kobiecym przebraniu z miejsca glodowki i wielka dyskusja polityczna i spoleczna na temat polityki rzadu, uprawnien policji i motywacji samego Baby Ramdeva.

W calym tum szumie medialnym wokol waznych osobistosci politycznych i religijnych zapomina sie zawsze jednak o Irom Sharmili, ktora od 2000 roku stosuje glodowke przeciwko The Armed Forces (Special Powers) Act z 1958 roku, ktory daje Armii Indyjskiej niograniczone mozliwosci interwencji w jej rodzinnym stanie Manipur. Armia ma prawo zatrzymac kazdego pod zarzutem przynaleznosci do rebeliantow, badz jak kto woli partyzantow walczacych przeciwko politycznej i kulturalnej okupacji Manipuru przez Indie.

Nie bylam nigdy w Manipurze. Moje zetkniecia sie z Manipurem ograniczaja sie do znajomosci z kolega-tancerzem pochodzacym z tego stanu, kilku obejrzanych pokazow tanca Manipuri i kilunastominutowego postoju na lotnisku w miescie Imphal - stolicy Manipuru, kiedy to moj samolot mial miedzyladowanie na trasie do Guwahati. Z lotu ptaka Manipur to przepiekny zielony zakatek Indii i nic dziwnego, ze jego mieszkancy chcieliby zachowac swoja kulturalna odrebnosc.

Armia indyjska w Manipurze nie wslawila sie raczej niczym dobrym, znana jest powszechnie z tego ze gwalci, strzela, torturuje. Protesty przeciwko armi indyjskiej sa bardzo powszechne w Manipurze. Niezapomniana sztuka "Draupadi" w rezyserii H. Kanhailala, z wielka kreacja jego zony - Sabitri Heisnam, to protest przeciwko gwaltom dokonywanoym przez armie. Slynny juz dzien kiedy kilkanascie starszych kobiet rozebralo sie przed siedziba indyjskiej armii, na znak protestu przeciwko brutalnosci zolnierzy wzgledem kobiet.







I Irom Sharmila...







2 Listopada roku 2000 zolnierze armii indyjskiej zastrzelili dziesiec osob czcekajacych na autobus w malej miejscowosci gdzies w stanie Manipur. Tego samego dnia 28 lenia wowczas Irom Sharmila rozpoczela swoj strajk glodowy domagajac sie wycofania specjalnych uprawnien dla armii w stanie Manipur. Do dzis nie przyjmuje ona jedzenia ani wody. Jako, ze prawo indyjskie uwaza samobojstwo, bad tez probe samobojstwa za przestepstwo kilka dni po rozpoczeciu strajku glodowego Irom Sharmila zostala aresztowana i osadzona w szpitalu gdzie do dzis jest karmiona przymusowo przez rurke.


Dlaczego o tym pisze? Byz moze dlatego, ze latwo jest bardzo zwolac kamery, oglosic strajk glodowy przeciwko korupcji, tak jak to zrobil Baba Ramdev, a potem o odpowiedniej godzine, wedle wczesniej ustalonego scenariusza oglosic, ze glodowke przerywamy... Duzo trudniej jest trwac przy swoich przekonaniach bez wzgledu na to czy bedziemy uwazani za wielkich bohaterow, czy tez nie...

Saturday, June 18, 2011

Przeglad Prasy

Dzisiejsze Hindustan Times podaje, ze otwarto niedawno prywatne pokoje Sai Baby, zmarlego niedawno przywodcy religijnego znanaego min. z sypania popiolu z rekawow, albo wyczarowywania zegarkow na oczach swoich wyznawcow.
Osobom, ktore otwarly pomieszczenia ukazal sie widok dosc zapewne przyjemny - bylo tam zgromadzone 120,000,000 rupii (12 crore, lub 120 milionow) rupii, 98 kilorgamow zlota i 307 kilogramow srebra...
Chyba niezle jak na kraj w ktorym ok 40 procent ludnosci zyje ponizej linni ubustwa?

Saturday, May 28, 2011

Umarl Indrajit...

Piatek, 13 Maja 2011 to dzien gdy w kalkucie Mamata Banerjee swietowala zwyciestwo swojej partii nad panujaca od lat w Bengalu CPI (Communist Party of India). Na ulice wylegly tlumy z zielonymi choragwiami, wiele budynkow zostalo przemalowanych na zielono.
Gdzies w przemalowanej tego dnia na zielono Kalkucie zmarl wieczorem 85 letni Badal Sircar, jedena z najwybitniejszych osobistosci teatru bengalskiego XX wieku. Tworca „trzeciego teatru”, ktory probowal zblizyc teatr i widza, zainspirowany „ubogim teatrem” Jerzego Grotowskiego. Tworca lewicowy bezlitosnie i bezustannie krytykujacy klase srednia, politykow i sytuacje spoleczna wspolczesnych Indii.




Badal Sircar

Urodzony w 1925 roku jako Sudhindranath Sircar pracowal jako inzynier w Indiach,Anglii i w Nigerii. W latach piecdziesiatych zwiazal sie z teatrem eksperymentalnym i probowal swoich sil jako aktor i dramatopisarz. W 1963 roku napisal swoja najbardziej znana sztuke „Ebong Indrajit”, ktora zapewnila mu miejsce wsrod Wielkich Osobistosci Teatru Indyjskiego XX wieku, takich jak: Mohan Rakesh, Vijay Tendulkar, Girish Karnad, Ratan Thiyam, Chandrashekhar Kambar, Kanhaia Lal, etc.
W 1967 zalozyl swoja grupe teatralna „Shatabdi”, ktora wystawiala sztuki w parkach, na ulicach, poruszajac sie wsrod publicznosci. Badal Sircar wierzyl, ze teatr powinien byc medium zblizajacym ludzi, sprawiajacym, ze przystana na moment, zeby zamyslec sie nad otaczajacym ich swiatem. Nie przykladal wagi do srodkow finansowych, nie probowal upiekszac swoich produkcji. Czesto zartowal, ze najwiekszy wydatek podczas przygotowan do sztuki to pieniadze wydawane na herbate dla aktorow. W latach siedemdziesiatych wraz ze swoja grupa teatralna wystawial sztuki polityczno-spoleczne popierajace naxalitow w wielu wioskach i malych miasteczkach bengalu.

Sztuki, ktore napisal Badal Sircar, to nieustanna krytyka otaczajacej go rzeczywistosci. „Bhoma”, opowiadajaca o nieustannym uciskaniu tych ktorzy stoja nizej w hierarchi spoleczno-ekonomicznej – Bhoma bhat khabe.... (Bhoma zje jedzenie), to slowa bezustannie przypominajace o deprawacji jaka spotyka tysiace osob zyjacych gdzies kolo nas, osob, ktorych bardzo czesto probujemy niedostrzegac, gdyz ich widok burzy obraz pieknego otaczajacego nas swiata.
„Juloos” to krytka systemow politycznych i politykow krzyczacych wielkie hasla. Inne znane sztuki to „Baaki Itihaas”, „Pagla Ghoda”, „Tringsha Shatabdi”.

Nie sposob jednak mowic o tworczosci Badal Sircara i nie wspomniec o „Ebong Indrajit”. Sztuce, o ktorej mowi sie, ze jest jedynym przykladem egzystencjalizmu w literaturze indyjskiej. Sztuka to historia zycia 4 bohaterow – Amala, Vimala, Kamala i Indrajita, opowiadana przez borykajacego sie z problemem wyczerpania artystycznego pisarza, dla ktorego Indrajit jest swoistym alter ego. Amal, Vimal, Kamal i Indrajit uwiklani sa w siec codziennosci. Studia, praca, rodzina... Codziennosci, ktora przytlacza swoja powtarzalnoscia i rutyna, niemoznoscia dokonania wyboru. Sposrod czworki bohaterow tylko Indrajit marzy o tym by wyrwac sie ze szponow codziennosci, ale i jego marzenia zostaja przytloczone przez ciezar rzeczywistosci i presji spolecznej. Indrajit zapomina o swoich marzeniach, zapomina o swojej milosci do Mansi, i staje sie postacia z tlumu...

13 Maja zadzwonil do mnie w nocy moj wlasny Indrajit, zeby powiedziec o tym, ze Badal Sircar nie dokonczy juz pracy nad adaptacja Makbeta, ze odszedl...

Ebong Indrajit...

Sunday, May 15, 2011

Codziennosc...

Jakis czas temu w ramach poprawiania sobie humoru po zawirowaniach zyciowych stalam sie po raz pierwszy w zyciu posiadaczka telefonu komorkowego z aparatem fotograficznym... Tak tak!!!! Asha welcome to XXI century :) Posiadanie tego cudu techniki zaowocowalo nowym hobby - codzienie robie zdjiecia ludzi/rzeczy i miejsc, ktore przyciagaja moja uwage. Oto kilka:




Uliczni sprzedawcy











































Torebki wiszace w sklepie



















w Auto



























Kultura wyskoa/kultura ulicy




















Mango




















Przed swiatynia

Sunday, April 17, 2011

Chhau, maska i Chaitra Parv...

Kolejny pociag, wiatr na twarzy, kolejne marzenia dzieki ktorym rodza sie nowe, zapach deszczu i ziemi...
Tym razem nie jechalam sama – cala grupa studentow Chhau Guru Shashadhara Acharya jechalismy wystapic podczas Chaitra Parva – swiecie poswieconym Shivie, ktoremu towarzysza calonocne wystepy Chhau.
Po raz pierwszy w zyciu mialam wystapic jako prawdziwa tancerka Chhau. Moj pierwszy wystep z Chhau, kilka lat temu na wystawie ksiazek SNA to byla tylko rozgrzewka – bez kostiumu i bez maski. Dopiero gdy zalozylam na twarz maske zrozumialam czym tak na prawde jest Chhau i dlaczego jest to taniec tak bardzo rozniacy sie od innych.

O Chhau pisalam juz wczesniej, jesli chcecie przeczytac o technice i histori to zapraszam: O Chhau slow kilka














Maska odbiera tancerzowi jego indywidualnosc. Zakladajac maske stajemy sie kims innym, nasza twarz nie jest juz nasza twarza, a cialo przestaje byc naszym – jest teraz cialem postaci, ktora odgrywamy. Tak jak dusza, ktora jest uwieziona w ciele i mimo, ze nie jest z nim tozsama nie moze pokonac ograniczen cielesnosci tak samo tancerz chhau poprzez swoje istestwo daje iskierke zycia masce, daje zycie komus kto innaczej nie istnieje. Kiedy przygotowuje jakies utwory Bharatanatyam probuje znalezc w sobie zdarzenia, emocje, ktore sa moje, ale ktore moga tez byc emocjami postaci ktora odgrywam – w ten sposob moi bohateorwie Bharatanatyam maja w sobie czesc mnie, nie sa indywidualnymi postaciami, lecz moim wyobrazeniem o tym jacy moga byc. W Chhau musze zapomniec o sobie, musze poddac sie calkowicie postaci ktorej cialem stalo sie moje cialo. Nie ma tu mnie, jest tylko postac ktora odgrywam.

Przez 3 noce mialam okazje ogladac Seraikella i Purulia Chhau w wykonaniu mniej lub bardziej doswiadczonych tancerzy. Pierwszej nocy odbyl sie konkurs taneczny dla tancerzy z okolicznych wiosek. Wystapic mogl kazdy kto tanczy Chhau. Poziom i wiek tancerzy byly bardzo rozne – od dziesiecioletnich chlopcow po szescdziesiecioletnich panow. Wygrali ci najmlodsi z pieknym tancem o Kusha i Lava dwoch synach Ramy. Wiekszosc tancow miala w sobie duzo elementow, ktore przypominaly mi tance plemienne – tanczenie w kole trzymajac sie za rece, proste kroki itd. Mialo to w sobie prawdziwy urok. Momentami mialam wrazenie, ze to co widze na scenie w Chhau wykonanym przez tancerzy mieszkajacych w malych wioskach, a to czego ucze sie i ogladam w Delhi mozna porownac do Bharatanatyam takim jakie zobaczyla je po raz pierwszy Rukmini Devi Arundale i tym jak bardzo zostalo ono przez nia skodyfikowane i „upiekszone”.






Druga noc festiwalu to wystepy lokalnych Guru i ich uczniow. W srod tancerzy sa tez dwie mlode dziewczynki. Tradycyjnie Chhau jest tnczone wylacznie przez mezczyzn, wiec ucieszylo mnie bardzo, ze powoli kobiety zaczynaja przebijac sie do tego jakze meskiego swiata.





Trzecia noc, to wystepy naszej grupy. Przyznam sie, ze nie jestem do konca zadowolona ze swojego wystepu, ale tak to juz chyba jest , ze nigdy nie mozna byc z siebie do konca zadowolonym. Wiele lat temu pewien znajomy tancerz powiedzial mi „nie mow mi nigdy, ze jestem swietny, bo jesli ktoregos dnia w to na prawde, to moje zycie taneczne bedzie skonczone”.





A to ja podczas wystepu :)
Zdjecia - Nadia Gupta i Asha Ponikiewska







Rano szybka herbata i pociag do Delhi. Po niemal 36 godzinach podrozy znow dotarlismy do domu....

Tesknie za Seraikella. Tak samo jak tesknie za moim zyciem w Rajasthanie, Assamie i Allahabadzie.

Friday, April 8, 2011

Sila ducha...

W indiach korupcji jest pelno na kazdym kroku. To fakt znany wszystkim tak samo jak to ze flaga indyjska to 3kolorowa "tiranga" (patrzac od gory: pomarancz, biel i zielen)...








A jednak....

5 kwietnia 2011 roku dzialacz spoleczny zwiazany ideologicznie z Mahatma Gandhim rozpoczal bezterminowa glodowke, az do smierci, po to by zmusic rzad do podpisania rozporzadzen antykorupcyjnych... Starszy pan (rodzony w 1940 roku)postanowil zaglodzic sie na smierc po to by urzednicy nie mogli bezkarnie brac przyslowiowej koperty pod stolem.

Anna Hazare,bo o nim tu mowa, znany jest ze swojej dzialalnosci spolecznej, kilkanascie lat temu rozpoczal on miedzy innymi prace nad "modelowa wsia", za co dostal jedno z najwyzszych odzanczen panstwowych.




Anna Hazare, zdjecie za www.ibtimes.com



Czy myslicie, ze to kogos wzruszylo? Ze ktos w tym ogromnym, ponad miliardowym spoleczenstwie decyzja o glodowce jednego czlowieka moze psrawic ze pojda za nim tlumy???

Tak moi drodzy! Moze!!!! I bardzo nas to powinno cieszyc ze moze...

Wczoraj dostalam sms "dzis cale indie poszcza, jesli chcesz przylaczyc sie do postu "pusc sygnal" na numer........ prosze przeslij dalej"

Trzeciego dnia strajku glodowego pod Jantar Mantar (zabytkowe obserwatorium astronomiczne w Delhi, ktore sluzy za miejsce wszelkich protestow i demonstracji) przyszlo kolejnych 139 osob aby przylaczyc sie do glodowki. W sumie glodujacych pod Jantar Mantar bylo 341 osob, kolejnym 350 poscilo tam przez caly dzien.

W czwartek odbyl sie marsz ze swiecami pod India Gate. Marsz poparcia dla glodujacego.

Dzis dostalam kolejnego smsa - jesli chcesz zmusic rzad do podpisania praw antykorupcyjnych zadzwon na bezplatny numer, albo pusc sygnal. jesli zrobi to 25o tysiecy osob, to rzad bedzie zmuszony ulec rzadaniom.

Piatek wieczor... Anna Hazare oglasza, ze w sobote 9 kwietnia 2011 zakonczy swoj strajk glodowy, gdyz rzad indyjski zgodzil sie spelnic glowne rzadania protestujacych.

Brawa dla Anna Hazare!!!! Brawa dla jego ducha, odwagi i wiary!!!!!! Brawa dla tysiaca osob ktore wysylalay smsy, chodzily na marsze poparcia i poscily solidaryzujac sie z glodujacym.

Warto jest jednak wierzyc w sile czlowieka!

Saturday, April 2, 2011

Indie sa Mistrzem Swiata w Krykiecie!!!!!

Stalo sie.....

Z wypiekami na twarzy siedzialam dzis przed telewizorem i ogladalam mecz krykieta - final Mistrzostw Swiata Indie - Sri Lanka....

Nigdy nie podejrzewalam, ze ta gra moze mnie wciagnac....
a tu jednak.....

do tej pory nie rozumiem do konca o co chodzi w krykiecie i mysle, ze duzo czasu mi zajmie jesli wogole kiedykolwiek zrozumiem. Ogladalam wiec przy pomocy eksperta, ktory wlasnie siedzi na dachu i kezyczy ze szczescia :)
Na ulicy na dole tlumy rozesmiane i rozkrzyczane.... Fajerwerki, muzyka, okrzyki, wszyscy sie ciesza.... jest 23.26, a na ulicy tlum wiekszy niz dzis w ciagu calego dnia :)

moze streszcze wam co wiem o krykiecie :)

jeden pan rzuca pilke a pan z przeciwnej druzyny ja odbija ogromnym kijem, a potem biegnie na druga strone pola.
w ten sposob zyskuje 1 runde, lub jeden punkt.

Jesli odbita pilka potoczy sie po trawie do granic boiska i nie zostanie zlapana przez zawodnikow z druzyny rzucajacej, to zdobywamy 4 punkty.
Jesli pilka wyleci poza obreb boiska bez dotykania ziemi dostajemy 6 punktow. Taka wlasnie 6ka Indie pokonaly dzis Sri Lanke!!!!

Jesli natomiast pilka potraci ktorys z 3 kijkow stojacych za zawodnikiem odbijajacym , to zostanie on usuniety z gry (chyba) zapytam eksperta jak juz zejdzie z dachu ;)

Jak widzicie moja wiedza jest nikla, ale emocje i tak byly.

A emocje na ulicy????? Po 28 latach Indie znow zostaly Mistrzem Swiata w Krykiecie.... Ulica szaleje z emocji :)


INDIA INDIA!!!!!! WE ARE THE CHAMPIONS!!!!!!!!