Saturday, June 12, 2010

Suraj Ka Satwaa Ghoda

Przezylam ostatnio jedna z najwspanialszych, a za razem najstraszliwszych przygod swojego zycia...
Njapiekniejsza, bo nauczyla mnie ona wiele o mnie samej, o swiecie, o ludziach otaczajacych mnie, o systemie spolecznym w jakm zyjemy.
Najstarszliwsza, bo najtrudniej jest w zyciu stanac na przeciw samego siebie i zobaczyc w lustrze odbicie wlasnego wnetrza i swiata w ktorym zyjemy. Praca na scenie to publiczne rodzieranie swojego wnetrza, szukanie w sobie ukrytych fragmentow swiata, emocji, o ktorych nawet nie mysleismy, ze moga w nas tkwic. Psychologom i znawcom ludzkego charakteru chce powiedziec, ze nie ma najdrobniejszego zdarzenia, ktore nie zostawiloby trwalego sladu na naszym zyciu. To ostatnie zdanie to sparafrazowany fragment tekstu sztuki w ktorej zagralam, a raczej - ktora przezylam.
Po raz pierwszy w zyciu pracowalam z geniuszem! Nie zartuje... Malo znam osob, o ktorych moge powiedziec, ze sa moimi Guru i ze chce dotknac ich stop na znak szacunku, ale rezyser z ktorym pracowalam.... ktoregos dnia podczas proby cos kazalo mi uznac go swoim mistrzem i nauczycielem...
Moze zaczne od opisania miejsca naszej pracy:
Wyobrazcie sobie kochani mala wioske w zapadlym rajasthanie, 30 kilometrow od miasta. Nie ma elektrycznosci. Spimy na dachu, a nad naszym glowami tysiace tysiace gwiazd... po raz pierwszy w zyciu widzialam tyle spadajacych gwiazd! Mieszkamy na dawnym cmentarzu... proby odbywaja sie na betonie pod golym niebem w nocy, bo jest za goraco zeby stapac po betonie w dzien. Od czasu do czasu na nasze miejsce prob wbiegaja pajaki wielkosci mojej dloni (po 2 miesiacach w Rajasthanie po raz pierwszy w zyciu moge powiedziec, ze juz nie boje sie pajakow!), czasem male skorpiony, po jakims czasie tez szczeniaki, ktore zaadoptowalam... w dzien przychodza krowy i kozy...
















Po miesiacu nasze stopy sa niemal zdarte do krwi, ale to nic w porownaniu z bagazem emocjonalnym jaki zafundowalismy sobie nawzajem. Tekst sztuki skonstruowany jest tak, ze w zaleznosci od tego jak wymowimy slowa (t cerebralne czy dentalne itd dla nie-indologow, moze to byc ciezki fragment do zrozumienia) kostruujemy nowe znaczenia - mozemy mowic w wulgarny sposob o seksualnosci, mozemy opowiedziec rozmantyczna historie milosna itd. Kazda proba jest inna, codziennie odkrywaja sie przed nami nowe ukryte znaczenia tekstu. Tekst i symoble z ktorymi pracujemy - krzyz, talerze, kije bambusowe, kolorowe chustki, flet - wszystko to otwiera najglebsze poklady naszej podswiadomosci.



















Wezmy na przyklad flet, ktorego uzywamy w kilku scenach. Zdecydowalismy wspolnie, albo raczej "energia grupy" zdecydowala, ze glowny tekst ma odzwierciedlac wierzchnia warstwe tekstu powiesci "Suraj ka Satwaa Ghoda" (Siodmy kon Slonca) Autorstwa Dr. Dharmveer Bharti. Symbolika Fletu - w Indiach flet jest atrybutem Kryszny - wcielenia Boga Vishnu. Nie bede sie wdawac w szczegoly, ale w mlodosci Kryszna mieszka w wiosce a dzwiek jego fletu niemalze hiptonytzuje rozkochane w nim pasterki. W naszej sztuce na flecie gra jedna z postaci kobiecych - kobiecy Kryszna, ktory z jednej strony swoim fletem probuje przywolac swojego ukochanego, z drugiej zas strony nieswiadomie przywoluje wiele niechcianych osob. Poza tym mamy tu tez motyw falliczny - flet jako symbol dojrzalosci seksulanej; walke przeciwko systemu edukacji - zanim Yamuna zacznie grac na flecie jej rece wystaja ponad zwiazane kolorowe chustki, ktore z jednej strony moga sybolizowac procesje swiateczna, orszak slubny, zniwa, ale z drugiej strony obraz ten moze przedstawiac dwie dlonie odciete przez... edukacje, system spoleczny, instytucje malzenstwa.
Kazdy moment sztuki moze byc interpretowany na tysiac sposobow i mam nadzieje, ze dyskusje nad tym co chcielismy przedstawic zajma tysiac lat.
Jesli dobrze pamietam, to Grotowski powiedzial kiedys, ze aktor musi byc przede wszystkim poszukiwaczem prawdy i musi kultywowac w sobie "czlowieka" i piekno
wewnetrzne. To bardzo ciezkie zadanie w dzisiejszych czasach - byc soba. Bo przeciez kazdy z nas odgrywa w zyciu tysiace rol - matki, ucznia, pracownika, zakladamy tysiace kostiumow, ktore tez przeciez wplywaja na nasze zachowanie, obowiazuje nas tyle norm i nakazow systemowych i spolecznych... Czasem chyba w tym galimatjasie tracimy gdzies siebie samych.... AUM to dzwiek prawdy, ktory jest w kazdym z nas. Niezmienny, wieczny dzwiek kosmosu... Tat tvam asi - Ty jestes tym. Kazdy z nas ma w sobie element boskosci. Ateistom dziekujmy. Osobom wierzacym w religie tez. My wierzymy w czlowieka.

Grupa z ktora pracowalam prowadzi darmowa szkole dla dzieci z wioski w ktorej pracowalismy. Dzieci tez graja w sztukach i same pisza, rezyseruja, ale o tym kiedy indziej. Te dzieci to dzieci przyszlosci - za kilka lat to one a nie my stana na scenie swiata, wiec musimy dbac o to by kultywowac w nich czlowieka, po to by przyszlosc mogla byc jasniejsza od terazniejszosci.

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.